Wschód Daleki, Bliski i najbliższy

Wpis

sobota, 05 listopada 2016

W Abchazji ciągle widać ślady wojny

- Polak o nazwisku Czapczyński walczył po naszej stronie w wojnie krymskiej. My o tym długo pamiętamy - wyjaśnił mi przemiły taksówkarz w Suchumi, który najpierw pomógł mi znaleźć zarezerwowany nocleg, później zadzwonił do moich gospodarzy, aż w końcu zawiózł mnie do na kwaterę po cenie dla miejscowych. - Nas wszyscy wystawiają do wiatru. Świat nas nie uznaje, Gruzja nas zaatakowała, a Rosja przez wiele lat stosowała blokadę.

- Ale teraz chyba dobrze żyjecie z Rosją?-

- Pomogli nam z Gruzją, ale przecież nie za darmo - skrzywił się. - I wcale dobrze na tej pomocy nie wyszliśmy.

Zamyślił się.

- Na wojnie ani my, ani Gruzini nie wyszliśmy dobrze.

- A pan walczył?

- Niestety tak.

 

 


W Abchazji widać bardzo wyraźnie, jak się kończy wojna. Owszem, kraj sprawia wrażenie bogatszego od swoich sąsiadów, ale ciągle, po wielu latach straszą opustoszałe domy, zarastające w szybkim tempie bujną subtropikalną roślinnością, wdzierającą się w każdą szparę, wypuszczającą pędy przez ona i zapuszczająca korzenie na rozsypujących się balkonach. A ludzie mają poczucie straty. Bo albo stracili kogoś bliskiego, albo tęsknią za dawnym życiem, albo żałują, że Gruzja, która jest za miedzą, stała się dla wielu niedostępna. Granica jest jeszcze dotkliwsza dla Gruzinów, którzy do Abchazji nie wjeżdżają.

- Kiedyś ciągle tam jeździliśmy, rodzina i bliscy mieszkali w Abchazji. Zazdroszczę wam, że możecie tam jechać. - powiedziała moim przygodnym znajomym rodakom pani, u której nocowali w przygranicznym Zugdidi.

- Na wojnie najlepiej wyszła Rosja - powiedział mi Rusłan, który mnie podwoził na stopa. - Gruzja wyszła z wojny pozbawiona części terytorium, Abchazja jest zależna od Rosji.

- Czemu więc nie dogadaliście się z Gruzinami? - spytałam głupio.

- My? To oni nie chcieli z nami rozmawiać.

 


No fakt. Gruzini nie chcieli, a kiedy zechcieli, było już za późno. Ale Abchazowie też parli do konfrontacji,a w 2008 wyraźnie opowiedzieli się za niepodległością i całkowitym oderwaniem od Gruzji. I teraz widzą, że dobrze nie jest, ale już pozamiatane. Właściwie w każdej rozmowie z Abchazem przewijał się motyw beznadziejnej sytuacji Abchazji. Niby niepodległa, a jednak nieuznawana. Niby ludziom żyje się tu lepie niż w Rosji, ale to Abchazja od Rosji jest zależna, a nie odwrotnie. I wyjścia z tej sytuacji nie ma, bo przecież Abchazja nie rzuci się teraz w Gruzji w ramiona i się z nią nie połączy, a jeśli społeczność międzynarodowa Abchazji nie uzna - a z wielu przyczyn tego nie zrobi - to Abchazja będzie coraz silniej związana z Rosja. Choćby z tego banalnego powodu, że nie ma tu wyższych uczelni, a młodzież może się kształcić tylko w państwach, które Abchazję uznają. I nie będzie jeździć po nauki do Vanuatu ani Nikaragui, ale do Rosji. I m.in. dlatego od pewnego etapu nauka w szkole odbywa się po rosyjsku, a nie abchasku.

 



Droga od granicy do Suchumi wiodła przez pola kwitnącego rzepaku, zza których wyłaniały się zaśnieżone szczyty Kaukazu. I w tym pięknym krajobrazie co chwila straszyły domy, w których od dawna już nikt nie mieszka. Im bliżej Suchumi, tym więcej życia widać było przy drodze. Okolice Gali i Oczamczyry mają w sobie coś smutnego. Widać, że wielu mieszkańców ubyło. Niezamieszkałe domy, niewiele aut na drogach, nawet krów niewiele chodzi po jezdni.

Suchumi jest pełne życia, ale ma w sobie urok prowincji, a nie stolicy i modnego miasta turystycznego. Z morza wyłania się beton w różnej postaci, kamieniste plaże zdominowane są przez plażowiczów w rozmiarze XXL, przy promenadzie stoją liczne pomniki, a na nadbrzeżu starsi panowie grają w szachy. Odessa, Ałuszta, Jałta, Batumi - postradzieckie czarnomorskie kurorty mają w sobie coś podobnego.

 

 


Ale w Suchumi jest coś jeszcze. Wystarczy odejść kilkadziesiąt metrów od plaży, żeby znaleźć niegdyś eleganckie wille, w których mieszkańców zamieniły rozrośnięte krzewy.

- Remont starych budynków wymaga zgody konserwatora, a na to nikt nie ma pieniędzy. Więc domy niszczeją i zarastają - wyjaśnił Wachtang, który obwoził mnie po mieście.

 


 


Za to budynki z czasów radzieckich mają się dobrze. W jednym z takich bloków wynajęłam zadbaną kawalerkę z widokiem na morze z VIII piętra. Stojąca na nadbrzeżu pani pośrednicząca przy wynajmie w pierwszej chwili zareagowała na mnie żywą niechęcią, bo taka samotna turystka z plecakiem do dochód marny, nie warto więc przerywać rozwiązywania krzyżówek. Ale po chwili, gdy odpytała mnie z pochodzenia i usłyszała, że jestem z Polski, wyraźnie się ociepliła, bo jej mama była Polką. I znalazła mi tę kawalerkę za równowartość 60 zł. Rzeczywiście, kawalerka, była ładna i z widokiem na (dość odległe) morze.

 


 

Ale pani zapomniała wspomnieć o tym, jak wyglądała klatka schodowa. A wyglądała tak:

 

 

 

Żeby uruchomić windę, trzeba było użyć magnesu znajdującego się w schowku znanym osobom wtajemniczonym. Wiedza o tym schowku do niczego mi się nie przydała, gdyż sama za żadne skarby nie wsiadłabym do tego cudu techniki:

 

   

 

Między zdezelowane bloki i zrujnowane domy wkomponowana jest duma stolicy - nowoczesny stadion piłkarski. W czerwcu odbyły się na nim mistrzostwa świata w piłce nożnej nieuznawanych przez społeczność międzynarodową państw. Państw tych było całkiem sporo, m.in. iracki Kurdystan, Somaliland, Padania, Laponia, Recja, Pendżab i Północny Cypr. Zwycięstwo odnieśli gospodarze.

 


 

Wachtang opowiedział mi o suchumskich małpach, o których zresztą czytałam też w "Abchazji" Góreckiego. Otóż w Suchumi znajdował się gigantyczny instytut prowadzący badania nad małpami, a właściwie nad wykorzystaniem małp do celów ważnych  punktu widzenia radzieckiego człowieka, np. do lotów w kosmos. Domyślam się, że miejsce było wyjątkowo barbarzyńskie, na zwierzętach testowano co się da, a jakieś osobniki poleciały ponoć w kosmos.

A w 1992 roku przyszła wojna. Walki objęły też Suchumi, razem ze wzgórzem na którym był instytut. Bomby i działa zrobiły swoje. Małpy szalały z przerażenia. Wiele zginęło, a gdy bomby trafiły w budynki, niektóre osobniki uciekły w góry. I tak ślad nie pozostał po orangutanach.

- Nie wiadomo, czy żyją jeszcze gdzieś w górach, czy przepadły w czasie walk - wyjaśnił Wachtang.

Nie podejrzewam, żeby ciepłolubne orangutany zdołały przetrwać i rozmnożyć się na wolności na Kaukazie, niezauważone przez ponad 20 lat przez człowieka. Ale to wie? To inteligentne stworzenia, a po tym, czego doznały od człowieka, mogą mieć silną motywację, żeby unikać przedstawicieli naszego gatunku.

 

 


Poszłam do tego, co obecnie zostało z instytutu, z jakimś naiwnym rojeniem, że małpy tam żyją obecnie w warunkach zbliżonych do normalności. Gdy zobaczyłam, jak to wygląda, to pożałowałam, że tam poszłam. Niestety, to co się zobaczyło, tego się nie odzobaczy. Makaki i pawiany umieszczone są w piętrowych klatkach przypominających więzienie, i to takie nieeuropejskie. Nieszczęśliwe, smutne stworzenia wiszą na kratach i widać,  że bardzo ale to bardzo chciałyby stamtąd uciec. Najpierw poddawane okrutnym eksperymentom, w czasie wojny z głodu chodzące za ludźmi i błagające o jedzenie, dziś wegetują w ciasnych klatkach. No, nie te same osobniki, ale ich potomkowie, co nie zmienia tego, że os tych małp jest straszny, nawet w porównaniu z naszymi ogrodami zoologicznymi. Niedawno na Borneo obserwowałam szczęśliwe makaki na wolności - radość życia, witalność, ciekawość, wesoły błysk w oczach, energia. A tu bezbrzeżny smutek i apatia.

 


 

 

Nie tylko małpy mają w Abchazji przekichane. Jechałam z kierowcą złapanym na stopa i w pewnym momencie pan zatrzymał auto, żeby mi "coś" pokazać. To "coś" to był niedźwiedź zamknięty w ciasnej zagrodzie przy drodze. Przygnębiony futrzak, który całym sobą pokazywał, że życie jest dla niego koszmarem. "Litościwi" ludzie, którzy zgotowali mu taki los, karmią go resztkami z obiadu. Ponoć cała wieś go w ten sposób dożywia. Ale kto by się tam niedźwiedziem martwił. To jest Kaukaz, gdzie inne podejście niż utylitarne do naszych braci mniejszych nie mieści się ludziom w głowie.

 

 

 

Z drugiej strony jednak - sadyzmu wobec zwierząt nie widziałam. Krowy chodzą luzem, nikt ich nie pasie, same trafiają do domów, na drogach mają pierwszeństwo. Psy i koty często tracą życie pod samochodami, ale trzeba przyznać kierowcom, że starają się omijać futrzaki. Na kursie prawa jazdy uczono mnie, że psa i kota trzeba przejechać, gdy wbiegnie pod koła, gdyż próba ominięcia zwierzęcia może skończyć się zniszczeniem samochodu albo i gorzej. Abchascy kierowcy ewidentnie pobierali inne nauki. Parę razy widziałam gwałtowne manewry mające na celu ominięcie zwierzęcia. Siedziałam raz obok kierowcy, który pruł 120km/h, a gdy pies wyskoczył na drogę, zjechał na przeciwny pas, mimo że przed nami była górka. I to było zaskakujące, że miało to miejsce w kraju, gdzie prawie każdy dorosły człowiek zetknął się ze śmiercią bliskich i znajomych na wojnie i do tego na Kaukazie, gdzie wcześniej nie raz miałam okazję obserwować, że życie zwierząt się nie liczy. Właśnie tutaj kierowcy uważali na przydrożne psy i koty.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
reska
Czas publikacji:
sobota, 05 listopada 2016 00:40

Polecane wpisy

  • Wino, mężczyźni i mafia, czyli przyjechałam do Suchumi

    Wylądowałam w Kutaisi w środku nocy i na marszrutkę do Zugdidi musiałąm poczekać do rana, więc zaległam na sztucznej trawce - takim przyjemnym gruzińskim rozwią

  • Małpy okiem dyletanta

    Bardzo lubię małpy. Może dlatego, ze mają one trochę z człowieka, a trochę z kota, a koty uwielbiam. Moje przedmalezyjskie doświadczenia z małpami nie były najp

  • Kawałek Chin na Borneo

    Kolejne podróże do Azji przyzwyczajają człowieka do brudu i uodparniają na specyficzną mieszankę zapachową. Odkryty rynsztok przy ulicy? Trzeba uważać, żeby nie

  • Zdominowany post

    Niezmiernie rzadko na polskojęzycznym blogu pojawia się zdominowy tekst z dominowymi obrazkami. Ostatnio znalazłem taki, w którym jest wyraźne inspirowany wpisa

  • Efekt domina

    W roku 2010 do Oscara nominowany był nakręcony przez polskich twórców film dokumentalny „Królik po berlińsku”. Wspaniałą opowieść o „wolnych&#

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny