Wschód Daleki, Bliski i najbliższy

Wpis

czwartek, 10 marca 2016

Uparła się, żeby przeżyć

Było to w Kalkucie w 1996 roku. Niemowlę miało na sobie jedynie kawałek pozwijanej kolorowej szmatki. Leżało na materacu ze skaju koło większego od siebie, ohydnego starego pluszowego misia. Było wychudzone, z wielką raną na twarzy, cystami pod oczami, bąblami na nogach i strupami na całym ciele. Płakało z głodu.


- Tak poznałam Scholę. Obie byłyśmy wtedy niewidome – opowiada Wanda Wajda, energiczna pięćdziesięciolatka w grubych okularach. - Pracowałam w Indiach jako wolontariuszka, gdy na mojej drodze stanęło maleńkie, niepełnosprawne i schorowane dziecko. Zaczęło się nasze wspólne życie.

 

 

Schola razem z szóstką innych niewidomych dzieci pojechała z Wandą i trzema siostrami ze zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża z Kalkuty do Bangalore, gdzie zakonnice prowadziły szkołę z internatem dla dzieci niewidomych.

 

Początkowo wydawało się, że maleńka Schola nie ma szans na przeżycie. Wymęczony, schorowany maluszek miał ogromną wolę przetrwania, poczynając od samego urodzenia: Schola urodziła się jako wcześniak i została porzucona na śmietniku. Gdy została znaleziona, ważyła niespełna kilogram i pozostaje tajemnicą, jakim cudem udało jej się przetrwać w brudzie i gorącu, gdzie bakterie namnażają się zastraszającym tempie. Siostry od Matki Teresy z Kalkuty zabrały niemowlę tylko po to, żeby nie umarło na śmietniku. Schola się uparła i nie umarła, mimo że teoretycznie powinna to zrobić. Była karmiona butelką z mlekiem, a nie była w stanie jeść z butelki, gdyż nie miała odruchu ssania. Do tego była uczulona na mleko. Nie widziała, z uszu leciała jej ropa, skóra była pokryta ranami i bąblami, słabo przybierała na wadze i miała biegunkę.

 


 

Po przyjeździe do Bangalore okazało się na dodatek, że cierpi na zachłystowe zapalenie płuc i zapalenie ucha środkowego. Lekarz dał jej nie więcej niż tydzień życia i poradził, żeby ktoś objął dziecko indywidualną opieką. Zdecydowała się Wanda.

 

Mimo nieciekawych prognoz Schola przeżyła tydzień, a potem kolejny i jeszcze kolejny. Nie zamierzała umierać, a Wanda coraz bardziej przywiązywała się do cierpiącego i bezradnego dziecka, aż przestała sobie wyobrażać życie bez niego. Postanowiła adoptować Scholę.

 

 

Droga do adopcji była długa i wyboista, ale zakończyła się sukcesem. Dziś Scholastyka ma 20 lat. Nie widzi, ma niedosłuch, prawie wcale nie mówi, a autyzm i nękają ją różne alergie. Ze względu na niepełnosprawność i częste choroby wymaga ciągle pomocy lekarskiej i rehabilitacji, takiej jak logopedia, integracja sensoryczna, hipoterapia, basen. Jej szansą rozwoju jest ciągła stymulacja. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Wanda pracuje zawodowo, mimo że sama prawie nie widzi. Jej dochody nie pozwalają jednak na pokrycie wszystkich kosztów rehabilitacji Scholi.

 

Jeżeli nie wiecie, na co przekazać 1% Waszego podatku, przekażcie na Scholę. Gwarantuję, że pieniądze te będą bardzo dobrze wydane.

Schola należy do Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” (Nr KRS Fundacji 0000174486). W rubryce UWAGI należy dopisać: "Anna Scholastyka Wajda". Fundacja ta znajduje się w rejestrze podmiotów Organizacji Pożytku Publicznego (Ministerstwo Sprawiedliwości – Krajowy Rejestr Sądowy).

Niezależnie od 1% wpłaty można też kierować na konto fundacji.

Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”
ul. Profesora Stefana Myczkowskiego 4, 30-198 Kraków
nr konta:
65 1090 1665 0000 0001 0373 7343
tytułem:
Anna Scholastyka Wajda

 

 

Więcej informacji można znaleźć na stronie http://www.pomagamyscholi.pl/

A jeszcze więcej o Wandzie i Scholi będzie w książce, którą razem z Wandą kończę pisać i którą, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będziecie mogli przeczytać.


Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
reska
Czas publikacji:
czwartek, 10 marca 2016 22:43

Polecane wpisy

  • Schola z Kalkuty

    O tym, jak Wanda i Schola się poznały, jakiś czas temu już pisałam. Dziś opowiem o dalszym ciągu tej niezwykłej znajomości. Decyzj ę o zaadoptowaniu niepełn

  • W Abchazji ciągle widać ślady wojny

    - Polak o nazwisku Czapczyński walczył po naszej stronie w wojnie krymskiej. My o tym długo pamiętamy - wyjaśnił mi przemiły taksówkarz w Suchumi, który najpier

  • Podróże kształcą, czyli kilka zdań o Abchazji

    Parę tygodni temu na imprezie w gronie znajomych Dorota z Ale Piękny Świat opowiadała o swoich wojażach, w tym o trekkingu w Czeczenii i rowerowej wyprawie prz

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny