Wschód Daleki, Bliski i najbliższy

Wpis

wtorek, 01 marca 2016

Książka o świecie, który znika

Czy dobra książka musi być wciągająca? Niekoniecznie. Ostatnio przeczytałam "Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan" Dariusza Rosiaka i właściwie zmuszałam się do lektury ze względu na tematykę, która mnie interesuje oraz miejsca, które odwiedziłam. Ale po kilku dniach książka ciągle we mnie siedzi i wywołuje kolejne pytania, a to jest dużo ważniejsze, niż czytanie z wypiekami na twarzy.

 

 

Autor odwiedził miejsca zamieszkane przez bliskowschodnich chrześcijan, poczynając od Szwecji, gdzie jest spore skupisko Asyryjczyków i pomijając Jordanię, właściwie nie wiem, dlaczego. Książka stanowi chronologiczny zapis podróży i przeprowadzonych rozmów. Widać, że autor dobrze się przygotował i sporo naczytał, ale nie siedzi  w tym temacie od lat. Bez większych błędów ogarnął temat soborów i licznych rozłamów w czasach wczesnochrześcijańskich, co nie jest proste. A tu jeszcze doszło odniesienie tego do teraźniejszości i nałożenie na to mapy obecnych konfliktów w regionie.

Rozmów Rosiak przeprowadził sporo, głównie z kościelnymi vipami i generalnie duchowieństwem. Dla mnie najciekawsze były jednak rozmowy ze zwykłymi ludźmi, szczególnie z maronitką, która doświadczyła cudu autorstwa św. Szarbela oraz konwertytką z islamu na chrześcijaństwo. W książce wszystko odbywa się planowo. Autor jedzie na 3, 5 czy 7 dni do jakiegoś kraju i wypełnia gęsto kalendarz spotkaniami. W tym wszystkim zabrakło miejsca na to, co się przytrafia, na niespodziewane rozmowy, niespiesznie wypitą herbatę u kogoś, kto spontanicznie na nią zaprosił. Uderzyło mnie to, ze autor odmówił gościny u kobiety w obozie dla uchodźców argumentując, że w każdym obozie jest to samo, a chwilę później dziwił się, że w obozie nie ma kobiet i mężczyzn pytał o przyczyny.

 

Książkę czyta się ciężko. Jest nafaszerowana informacjami, niektóre rozmowy przypominają odpytywanie i kończą się wtedy, gdy dochodzą do ciekawego punktu. Widać, że autorowi zabrakło czasu. Mimo tych niedostatków po zakończeni lektury wyłania się ciekawa mozaika bliskowschodnich chrześcijan i mimo tego, że źródłem wiedzy są sami chrześcijanie, nie jest to obraz polukrowany.

 

Docierają do nas informacje o chrześcijanach mordowanych przez fanatyków islamskich i masowo uciekającymi przed Daesh, ale rzeczywistość nie jest czarno-biała. Oczywiście nikt nie kwestionuje tego, że chrześcijanie byli i są ofiarami. W 1915 r. zginęły ich setki tysięcy, teraz historia się powtarza, choć na mniejszą skalę. Rosiak przytacza liczby: udokumentowanych ofiar ISIS jest zaledwie 6-7 tys., tymczasem Asad, popierany przez lwią część syryjskich chrześcijan, jakieś 250 tys. ludzi. I nie można powiedzieć, że obecna wojna na Bliskim Wschodzie to konflikt chrześcijańsko-muzułmański.

 

 

W książce jest więcej pytań niż odpowiedzi i to jest jej wielką wartością. Autor nie ocenia - i słusznie - ale ukazuje wybory i sytuacje niejednoznaczne moralnie. Jest antysemityzm, koniunkturalizm, popieranie zbrodniarzy. Z naszego bezpiecznego punktu widzenia wszystko wydaje się jasne i łatwe do osądzenia, ale bliskowschodnia rzeczywistość jest nieprawdopodobnie zagmatwana.

Z europejskiego punktu widzenia na Bliskim Wschodzie mamy chrześcijan podobnych do nas w sposobie myślenia i odmiennych muzułmanów. Tymczasem nie jest to takie proste. My tutaj żyjemy  w społeczeństwie postreligijnym, dla ludzi tam - bez względu na to, czy są maronitami, szyitami, sunnitami czy Koptami, religia jest najważniejszą sferą życia i głównym punktem odniesienia i to świetnie w książce widać.

 

Byłam na spotkaniu autorskim z Dariuszem Rosiakiem i wyraźnie się on odciął od wiązania jego książki z kryzysem uchodźczym, gdyż zaczął ją pisać w 2014 r., kiedy  - jak mówił - o uchodźcach jeszcze nikt nie słyszał. To, że o problemie nie trąbiły w Polsce wszystkie media nie oznacza, że go nie było i tak dobry dziennikarz jak Rosiak musiał wiedzieć o tym, co tam się dzieje, więc książka od politycznego kontekstu uchodźczego nie jest tak zupełnie oderwana. Natomiast widać wyraźnie, że nie jest pisana na zamówienie polityczne i w celu poparcia którejś opcji: za czy przeciw uchodźcom. Mimo tego -a może właśnie dlatego - stanowi ważny głos w dyskusji o pomocy uchodźcom oraz znakomicie pokazuje to, co tam się w tej chwili dzieje.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
reska
Czas publikacji:
wtorek, 01 marca 2016 16:38

Polecane wpisy

  • Obok dyskusji o uchodźcach

    Wiecie, jak wygląda przeprawa przez Saharę? Jak policja państw północnoafrykańskich traktuje imigrantów? Jak wyglądają obozowiska ludzi, z którymi nie wiadomo,c

  • Reportaże z Miasta Duchów

    Dwadzieścia dziewięć lat temu była ciepłą wiosna. Chorowałam na ospę wietrzną i z żalem wyglądałam za okno, gdzie akurat kwitły mlecze. Gdy dotarła wiadomość o

  • Opowieści spod Pamiru i Tien-szanu

    Kirgistan, Kazachstan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan to kraje z dala od turystycznych szlaków i zainteresowania mediów. A historię mają bogatą. Niegdyś

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny