Wschód Daleki, Bliski i najbliższy

Wpis

niedziela, 04 maja 2014

Liban na czterech kółkach

Jak Wschód długi i szeroki, tak chyba wszędzie na drogach panuje pandemonium. Ale co zauważyłam, drogowe szaleństwo w każdym z państw Wschodu przejawia się nieco inaczej. W Iranie np. motocykliście szaleją po chodnikach, w Indiach nikt nie przejmuje się potrąceniem człowieka na drodze,z  samym potrąconym na czele, po drogach Indonezji mkną miliony skuterów, a na jednym potrafi siedzieć czworo ludzi i stado kur.

Dla libańskiego ruchu charakterystyczne są nieśmiałe próby wprowadzenia sygnalizacji drogowej i kompletne ignorowanie tejże przez większość użytkowników dróg.

Poza tym jest tam to, czego można się spodziewać, znając położenie tego kraju. Czyli: ograniczenie reguł ruchu drogowego do ustępowania większemu, ignorowanie pieszych, co jest poniekąd skutkiem poprzedniego, całkowity brak zainteresowania policji sytuacją na drogach, brak kontroli technicznej pojazdów. I co dziwne - nie widziałam tam ani jednej stłuczki. Może w tym szaleństwie jest metoda?

 

 

Przemieszczanie się po Bejrucie było bardzo czasochłonne z powodu przechodzenia przez ulice. Skrzyżowań jest dużo, a wszędzie samochody mają pierwszeństwo, nawet gdy teoretycznie go nie mają. Początkowo ucieszyłam się widząc światła dla pieszych. Akurat gdy nic nie jechało miałam czerwone, jednak karnie poczekałam, aż się zmieniło na zielone. Wtedy jednak nadjechały samochody, które z kolei miały czerwone. A ja sobie poczekałam kwadransik.

Innym razem byłam świadkiem awantury na przejściu dla pieszych. Grupka ludzi przechodziła na zielonym świetle i samochód o mało ich nie przejechał. Z auta wyskoczył rozzłoszczony kierowca i zrobił pieszym awanturę;) Oni nie byli dłużni i pokazywali mu na światła, ale to najwyraźniej nie był żaden argument.

Z czasem nauczyłam się przemykać między samochodami stojącymi w korku, ale to też nie była najbezpieczniejsza opcja, gdyż o mało nie przejechałam mnie motor, który na pełnym gazie slalomem jechał między autami.

 

 

Teoretycznie w Libanie wymagane są uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych, czyli prawo jazdy, ale szczerze wątpię, by ktokolwiek się tym przejmował. Jeden z moich libańskich znajomych mówił, że jeździ samochodem odkąd skończył 13 lat, a policja gdy go łapała, zawsze go wypuszczała, bo jego ojciec był znaną personą w okolicy. Ten sam młodzian odwoził mnie z clubbingu po wypiciu kilku drinków, a potem miał jeszcze jechać kilkadziesiąt kilometrów. Dodam, choć pewnie nie powinnam tego pisać, że prowadził w tym stanie nadspodziewanie dobrze.

 

 

Jedynym plusem jazdy po Libanie jest to, że trudno tam jeździć zbyt szybko. Raz, że drogi są zatoczone,a  dwa, że jednak dość gęsto rozmieszczone są checkpointy, przy których auta muszą hamować.

Z kolei różne drogi boczne i podrzędne mają taką nawierzchnię, że nadmierna prędkość grozi urwaniem zawieszenia. Inna rzecz, że większości tamtejszych samochodów niewiele może już zaszkodzić. Dziwiło mnie, że one w ogóle jeżdżą.

 

 

Oprócz tego po libańskich drogach jeździ całkiem sporo wypasionych bryk. Takich, rzekłabym, godnych prezesów spółek giełdowych albo mafiosów. Stawiam raczej an tych drugich, ponoć tam kwitnie handel narkotykami oraz sutenerstwo.

Widziałam raz auto z rejestracją 777777. Na moje niefachowe oko auto wyglądało na dość kosztowne. I pewnie takie było. Moi towarzysze zapytali kierowcę o rejestrację i okazało się, że zapłacił za nią jedyne 30 tys. dolarów.



 

W Libanie ciekawie rozwiązany jest transport publiczny. Są autobusy i busy różnego rodzaju, oczywiście są też taksówki, a ciekawostką jest coś pomiędzy busem a taksówką, czyli service. To auta z czerwonymi rejestracjami, które można zatrzymywać i za równowartość 1 euro jechać tam, gdzie się chce, oczywiście jeśli kierowca się zgodzi. Od taksówki service różni się tym, że po drodze zabiera też inne osoby.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
reska
Czas publikacji:
niedziela, 04 maja 2014 23:29

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • zielonapirania napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/05 13:13:42:

    Dla mnie to bardzo interesujące spostrzeżenia:) Podobne miałam z Gruzji.

  • reska napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/05 15:34:08:

    W Gruzji to dla odmiany kierowcy mają fantazję;)

  • Gość napisał(a) z 163.191.202.* komentarz datowany na 2014/05/05 19:03:12:

    az wierzyc sie nie chce ze to prawda...niemniej usmialam sie niezle..

  • cover_w napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/06 13:42:19:

    Powiew wolności. I dowód na to że cała ta papierowa administracja to jeden wielki szwindel z ktorego korzystają pijawy pasożytujace na społeczenstwie ;))

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny